Blog I live under water
Safari in Dalmatia

Wyprawy z ActivTour: Safari w Dalmacji Północnej

Safari w Dalmacji Północnej

W kolejnym odcinku cyklu wypraw z ActivTour udamy się do Chorwacji, wejdziemy na pokład łodzi Agramer i zanurkujemy w ciepłych wodach Adriatyku. Safari w Dalmacji Północnej.

Nasza przygoda z Chorwacją rozpoczęła się w sobotę w Zadarze, mieście portowym, skąd mieliśmy wypłynąć na safari. Życie toczy się tutaj w swoisty sposób. Miasto łączy w sobie dobrodziejstwa historii z użytecznością i potrzebami współczesnych mieszkańców oraz odwiedzających turystów. W otoczenie tysiącletnich kościółków i antycznych ruin, wkomponowują się lokalne knajpki, restauracyjki i kawiarenki.

Rankiem w niedzielę opuściliśmy port i skierowaliśmy się na południe. Pierwszy dzień nurkowy polegał raczej na przygotowaniu się i oswojeniu z nowym miejscem – a tym samym odmiennym środowiskiem nurkowym. Wykonaliśmy dwa nurkowania nieopodal wyspy Žut na rafie Babuljaši – w dwóch różnych jej częściach. Był to łagodny wstęp do przygody, jaka czekała na nas w kolejnych dniach. Wieczorem zakotwiczyliśmy na wyspie Długi Otok, w miejscowości Luka. Kolacja, jaką przygotował kucharz, to prawdziwy majstersztyk śródziemnomorskiej kuchni – wielka micha rewelacyjnie przyrządzonych świeżych muli. Do dzisiaj z tęsknotą wspominamy ten smak.

Drugi dzień nurkowy, a zwłaszcza drugie nurkowanie, zaskoczyło nas bardzo pozytywnie. Znaleźliśmy się na wraku statku rybackiego u podnóża wyspy Sestrunj. Jednostka zatonęła nieco ponad 20 lat temu, była w całkiem dobrej kondycji. Głębokość, na której spoczywała, wynosiła maksymalnie 30 m, co dało nam możliwość obejrzenia jej wzdłuż i wszerz. Bardzo ciekawe były, spoczywające z prawej strony wraku, klatki służące do przechowywania złowionych ryb i owoców morza. Ponieważ leżą one na głębokości ok. 15 m i dociera tam dużo światła, są one domem dla wielu gatunków ryb, a życie morskie toczy się tam z dużym tempem.

Dwa kolejne dni przyniosły nam wiele niesamowitych wrażeń. Zaczęło się od pierwszego nurkowania porannego u podnóża wysepki Vodńijak, nieopodal wysp Skarda i Ist. Zbliżyliśmy się do jej wybrzeża i wskoczyliśmy do wody. Początkowo trafiliśmy na silny prąd czołowy, ale po zejściu poniżej 15. metra, napór wody uspokoił się. Naszym oczom ukazała się majestatyczna ściana, opadająca na około 60 m., bogato przyozdobiona wachlarzami czerwonych gorgonii oraz krzewami czerwonych koralowców. Przez moment widok zaparł nam dech w piersiach. Tak bujnie porośniętego zbocza rafy nie widzieliśmy chyba nigdy. Do tego z zakamarków formacji skalnych wpatrywały się w nas ośmiornice i langusty. Coś niesamowitego! Drugie nurkowanie dostarczyło nam także wspaniałych wrażeń. Zanurzyliśmy się u stóp wyspy Skarda w północnej części Dalmacji. Nigdy dotąd nie widzieliśmy tak wielkich langust. Pierwsza, którą dostrzegliśmy na głębokości ok. 38 m., spoglądała na nas z ukrycia – zabunkrowana w szczelinie rafy. Zdradzały ją wystające metrowe wąsy i nie miała szans ich przed nami ukryć. Naprawdę duży okaz – uwieczniliśmy ją na pamiątkowym zdjęciu.

Nocleg spędziliśmy na wyspie Olib, w miasteczku o tej samej nazwie. Panuje tu bardzo beztroski klimat. Pogodni mieszkańcy przemieszczają się quadami po wąskich, wybetonowanych uliczkach. Wszystkie pojazdy, jak na prawdziwie kameralną wyspę przystało, nie posiadają tablic rejestracyjnych. Wyspa i jej mieszkańcy wydają się być dość zamożni, co widać po nowych domach i wszędzie zagospodarowanych uliczkach. Kapitan naszej łodzi, Sasa, powiedział nam, że wiele rodzin zamieszkujących tę wyspę, poprawiło swój status dzięki pracy w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do ojczyzny zainwestowali w przebudowę domów i rozbudowę włości. Aktualnie głównym dochodem mieszkańców jest uprawa i eksport drewna dębowego. Przygotowane do transportu partie pociętego dębu, składowane są na nabrzeżu nieopodal mariny, tak więc łatwo je zauważyć.

Nazajutrz dotarliśmy do najdalej wysuniętego na północ celu naszej wyprawy. Wyspa Premuda i jej słynne miejsce nurkowe Bucht/Uvaca Široka z niesłychanie fantazyjnym systemem kanałów i tuneli. Punktem najbardziej rozpoznawalnym jest tzw. Katedra. Po dwóch nurkowaniach stwierdzamy, że spokojnie moglibyśmy tu jeszcze odbyć więcej podwodnych eskapad. Charakter i układ dna, obfitość podwodnych tuneli i kanałów oraz niezliczone ławice ryb, wciągały nas w toń z każdym nabranym oddechem. Kilkudziesięciometrowy korytarz doprowadził nas do podwodnej sali z dnem na głębokości około 26 metrów. Sufit komnaty posiadał wiele szczelin, a przedostające się z góry promienie światła, niezwykle barwnie rozpraszały się nad naszymi głowami. Punktem kulminacyjnym było spotkanie z homarem, zaszytym w szczelinie u podnóża ściany. To zabawne stworzenie, którego szczypce wydają się stanowić 40% ciężaru ciała, dostarczyło nam wiele pozytywnych emocji, bo przecież nie co dzień mamy szansę spotkać tak osobliwego skorupiaka. Nocleg spędziliśmy w zacisznej zatoce u wybrzeży wyspy Długi Otok.

Wyspa Dugi Otok w Chorwacji

Piąty dzień nurkowy zaczął powoli przypominać wszystkim o kresie naszej podróży. Następnego dnia po południu wrócimy do portu w Zadarze i spędzimy ostatnią noc w chorwackim miasteczku. Ale zanim to nastąpi, skupmy się jeszcze na tym, co najprzyjemniejsze, czyli nurkowaniu. Tego dnia naszym celem padły rafy zewnętrzne wyspy Długi Otok. Pierwsze nurkowanie zrobiliśmy na rafie Mežanj. Na godzinę przenieśliśmy się do bajkowej krainy, przypominającej scenerią serię „Piraci z Karaibów”. Zawisnęliśmy w niebieskozielonej toni na zboczu rafy opadającej na około 60 metrów. Zdobiły ją pozostałości sieci rybackich i porwanych lin. Drugie zejście to atrakcja wyczekiwana od dawna. W dalszym ciągu penetrowaliśmy zewnętrzną stronę wybrzeża wyspy Długi Otok – miejsce o nazwie Lopata. Niesamowite plateau w kształcie języka, opadające na głębokość ponad 80 m. Nurkowanie w tej lokalizacji jest tak atrakcyjne, że spokojnie można by wykonać tutaj trzy lub cztery zanurzenia. Zaczęło się ciekawie uformowaną ścianą poprzecinaną szczelinami, rozpadlinami i gdzieniegdzie piaszczystymi polanami. Na jednej z nich znaleźliśmy kawałek amfory, ślad po pradawnych mieszkańcach zamieszkujących tutejsze wyspy. I tak przez godzinę zachwycaliśmy się niezwykłymi walorami Lopaty – miejsca godnego polecenia nawet najbardziej wymagającym!

Pełni wrażeń i zachwyceni Lopatą, wyruszyliśmy w kierunku północnym i na pół godziny przed zakotwiczeniem, wpłynęliśmy na wody Parku Narodowego Kornati. Kornaty to niezwykle malowniczy archipelag 147 wysepek. Mniej lub bardziej skalistych, piętrzących się nad niebieską tonią, który od roku 1980 chroniony jest statusem Parku Morskiego. Widoczność wody zmieniła się w tym miejscu na kryształową, brak jest rozwiniętego osadnictwa. Pejzaż wysepek zdobią małe kapliczki, pastwiska, pasące się na nich owce oraz ruiny kościółków i starych porzuconych domostw. Pod wieczór dotarliśmy do małej osady z kamiennym pomostem o nazwie Levrnaka. Na nabrzeżu stał jeden granitowy dom, którego właściciel prowadził w jego części tzw. komase, czyli karczmę.

Postanowiliśmy odbyć nurkowanie nocne, bo warunki do tego były idealne. Nieopodal miejsca, gdzie przycumowała nasza łódź, znajdowała się zaciszna zatoka o głębokości nie przekraczającej 15 m. Po zachodzie słońca, w oczekiwaniu na kolację, zaskoczyła nas typowa dla Chorwacji wietrzna nawałnica. Porywisty wiatr o nazwie bora zrywa się bardzo gwałtownie, wieje z dużą siłą i jest prawdziwym postrachem wśród żeglarzy. Nam jednak w nurkowaniu nie przeszkadzał zbyt mocno, tak więc zrealizowaliśmy swój plan. Spotkaliśmy mątwę, dużego kraba, który za dom noszony na grzbiecie obrał sobie 30-centymetrowego polipa oraz sporą ośmiornicę. Tak więc wynik całkiem zadowalający, jak na nurkowanie przy świetle księżyca.

Kornaten Kroatien

Ostatni dzień nurkowy to dwa pożegnalne nurkowania w sercu Parku Narodowego Kornaty: na rafach Kamičič oraz Borovnič. Tutaj po raz pierwszy w życiu spotkaliśmy ciekawą rybę węgorzokształtną – kongera. To drapieżny węgorz morski przypominający murenę, różniący się od niej pyskiem. Posiada on duże, niebiesko-szare, szkliste oczy, które najczęściej wypatrzymy jako pierwsze w szczelinie rafy, gdzie się ukrywa. Kornaty to podwodne bogactwo wielu odmian ślimaków, szkarłupni i ukwiałów – o ogromnej różnorodności barw, kształtów i rozmiarów. Do tego krystalicznie czysta woda, jak na teren Parku Narodowego przystało. Miejsce w 100% godne polecania.

Zadar, Croatia

Siedem dni spędzonych na łodzi, przemierzającej najciekawsze nurkowe zakątki Adriatyku – tym razem wokół wysp regionu Północnej Dalmacji – wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Mieszkańcy kontynentalnej Europy, mają do Chorwacji stosunkowo niedaleko. Podróż własnym samochodem da nam niezwykłą swobodę i elastyczność w planowaniu trasy. Przede wszystkim dla wielu z Was najbardziej wartościowa jest możliwość spakowania całego sprzętu nurkowego, jaki tylko mamy chęć zabrać – bez zbędnych tłumaczeń i horrendalnie wysokich dopłat za nadbagaż na lotnisku. W zależności od miejsca zamieszkania, przejazd do Zadaru – portu, z którego najczęściej wypływa łódź Agramer, nie powinien zająć nam więcej niż 10-14 godzin.

Safari w Dalmacj Północnej

Katarzyna Cieślawska, activtour.pl

Do you want to be up to date?